Reformulacja perfum - smutne fakty?

Reformulacja - co to jest?

 

Reformulacja - czyli zmiana formuły (składu, receptury) perfum. To smutna rzeczywistość, której świadom powinien być każdy entuzjasta perfum.  Prawda jest taka, że perfumy wciąż podlegają reformulacjom i nie jest to zjawisko nowe.

Reformulacja może mieć charakter konieczny lub marketingowy:

Reformulacja konieczna- polega na zastępowaniu składników ich odpowiednikami. Tu przyczyn może być kilka:

- producenci potaniają recepturę poprzez użycie tańszych składników, często syntetycznych;

- niektóre składniki - niegdyś łatwe do zdobycia - stają się nagle towarami rzadkimi lub niedostępnymi, więc zastępowane są odpowiednikami (np. jaśmin z Grasse jaśminem z - dajmy na to - Egiptu);

- inne składniki - np. pochodzenia zwierzęcego - zastępowane są ich syntetycznymi odpowiednikami (np. cywet czy ambra) w związku z preferencjami konsumenckimi bądź w wyniku prawnych ograniczeń handlowych (np. obostrzenia IFRA* - organizacji zrzeszającej producentów perfum);

- jeszcze inne składniki okazują się być niebezpieczne dla zdrowia (np. uczulające), więc zastępuje się je pokrewnymi (np. piżma).

Reformulacja może też być zabiegiem ukierunkowanym na unowocześnienie, odświeżenie starej kompozycji. To coś więcej, niż podmiana składników. Może wiązać się ze zmianą proporcji, ale i z wzbogaceniem lub zubożeniem receptury. Ten typ uważam za szczególnie nie fajny, podyktowany modą, marketingiem, a nie "wyższą" koniecznością (reformulacja marketingowa).

Przyczyny reformulacji:

Praktycznie zawsze występujące przyczyny zmieniania formuł perfum to: presja na obniżenie kosztów oraz spełnienie coraz to nowych wymagań ograniczających stosowanie wielu tradycyjnych składników perfum (zwykle naturalnego pochodzenia). Oba aspekty mają w tle pieniądze, co wydaje się być w dzisiejszych czasach oczywiste.

Konkurencja i ogólna tendencja do zwiększania dostępności markowych perfum poprzez obniżanie ich cen powodują, że współcześni perfumiarze stają niejednokrotnie przed karkołomnym zadaniem potanienia receptury, co praktycznie zawsze odbija się na jakości perfum i ich charakterze.

Główną przyczyną reformulacji jest postanowienie IFRA. Poniżej znajdą Państwo wytłumaczenie.

IFRA - International Frangrance Association (Międzynarodowe Stowarzyszenie Substancji Zapachowych). Utworzone zostało w  1973 roku w Genewie przez producentów substancji zapachowych. Celem IFRA jest tworzenie reguł i zasad produkcji i stosowania substancji zapachowych. Stowarzyszenie wydaje "Wskazówki" zwane często "Standardami IFRA". Dotyczą one wyłącznie bezpieczeństwa stosowania substancji zapachowych i nie są normami jakościowymi, obejmują natomiast "dobre praktyki produkcyjne". IFRA to ciało doradcze, istniejące w ramach wzajemnego porozumienia dostawców substancji zapachowych i która z tej racji nie jest wrogiem tychże dostawców.  Jej dyrektywy mają charakter pomocniczy i nie są obowiązkowe dla dostawców substancji zapachowych, dążą do stwarzania "dobrych praktyk" unikania potencjalnych alergenów lub ich zastępowania innymi składnikami.

Najnowsze postanowienie IFRA (nr 43) zostało wydane w 2008 roku. Zgodnie z nim oczekuje się, że firmy perfumiarskie poddadzą reformulacji wszystkie swoje perfumy tak, by były one zgodne ze standardami IFRA do sierpnia 2010 roku.

Istotnym ograniczeniem wprowadzonym 23 lutego 2003 roku jest tak zwana 7 poprawka do dyrektywy kosmetycznej (dyr. 2003/15/EC Parlamentu Europejskiego). Odnosi się ona do 26 substancji zapachowych, które w oparciu o badania dermatologiczne (ich wiarygodność była i jest kwestionowana) zostały przez Komitet Naukowy Kosmetyków i Produktów Nieżywnościowych (SCCNFP) uznane za takie, które mogą powodować reakcje alergiczne u osób wrażliwych na substancje zapachowe i w związku z tym zachodzi potrzeba ograniczenia ich stosowania lub wprowadzenie pewnych warunków dotyczących oznakowania wyrobów z tymi składnikami. Składniki te zostały dołączone do Załącznika III do dyrektywy 76/768/EEC, a także do załącznika do polskiej ustawy o kosmetykach.

Składniki objęte 7 poprawką występują w kompozycjach zapachowych jako syntetyki, ale także jako składniki olejków eterycznych. W większości przypadków jest to niemożliwe, ponieważ eliminacja umieszczonych na liście potencjalnych alergenów, takich jak limonen, eugenol, izoeugenol, alkohol benzylowy itd., wymagałaby rezygnacji ze stosowania takich olejków jak cytrusowe, lawendowe, różane i wiele innych, bez których stworzenie dobrej kompozycji jest niemożliwe.

Poprawka do dyrektywy w zasadzie nie ogranicza stosowania tych substancji. Ma ona na celu zapewnienie użytkownikom wyrobów zawierających te składniki właściwej informacji i możliwości unikania produktów, których nie tolerują. Zgodnie z tą poprawką, jeżeli zawartość któregoś z tych składników przekracza 0,001% w produktach pozostających na skórze, to składniki te muszą być wymienione w obowiązkowych spisie składników na etykiecie.

Pomysły IFRA (Międzynarodowe Stowarzyszenie Producentów Perfum), które to forsuje w Europejskim Parlamencie, tak naprawdę biorą się wg mnie z chęci zarabiania przez wielkie koncerny chemiczne, syntetyzujące zapachowe składniki. Pod płaszczykiem rzekomych własności uczulających drastycznie obostrza się użycie m.in. np. mchu dębowego (Evernia prunastri), integralnego składnika akordu chypre, ale i jednej z najpopularniejszych perfumowych ingrediencji w ogóle, więc perfumiarze muszą szukać alternatywnych, zwykle właśnie syntetycznych substancji i to często wcale nie wśród tych najlepszych, przez co najdroższych (niektóre syntetyki pachną zachwycająco i kosztują krocie), bo wciąż trzeba pamiętać o presji cięcia kosztów.

Warto jeszcze raz podkreślić, że objęte 7 poprawką substancje nie są alergenami, a tylko mogą nimi być w konkretnych przypadkach osób uczulonych na substancje zapachowe. Nieporozumieniem jest używanie w stosunku do tych substancji określenia "alergeny" zamiast prawidłowego "potencjalne alergeny".

Podsumowując, reformulacje (zamiana składników lub ich proporcji w ramach jednego zapachu), czyli zło powszechne, zmora każdego perfumaniaka, nie jest w większości spowodowana przez złą wiedźmę IFRA, lecz przez koncerny, do których należą marki - najprawdopodobniej w celu zmniejszenia kosztów wyprodukowania perfum. Proporcja to jakieś 99% do 1% spowodowanych przez poprawkę do dyrektywy kosmetycznej autorstwa SCCNFP (a pośrednio także i IFRA). Tak to przynajmniej widzi Roja Dove, profesor perfumerii, autor licznych kompozycji bespoke perfumerie (perfum na ind. zamówienie), założyciel i nos niszowej marki Roja Dove Perfumes.

Składniki objęte 7 poprawką:

Naturalne surowce zapachowe, których stosowanie w kompozycjach zapachowych do kosmetyków, jest zakazane wg Wskazówek IFRA:

kalafonia,

surowe dziegcie brzozowe,

absolut herbaty,

olejek komosy piżmowej,

olejek z kory massoia,

absolut liści figowych,

olejek korzenia elecapmane,

olejek cade surowy,

olejek savinowy,

olejek werweny cytrynowej,

żywica styraksu surowa,

olejek melisowy,

balsam peru,

olejek kostusowy,

olejek santolinowy.

Naturalne surowce zapachowe, których stosowanie w kompozycjach zapachowych do kosmetyków jest wg Wskazówek IFRA ograniczone (co do ilości składnika lub sposobu jego ekstrakcji):

olejek z korzenia arcydzięgla (fototoksyczny),

olejek tatarakowy,

dziegieć brzozowy,

nagietkowy (fototoksyczny),

kasjowy, cynamonowy z kory; limetkowy wyciskany, z gorzkiej pomarańczy, bergamotowy, cytrynowy wyciskany, mandarynkowy z liści, grapefruitowy wyciskany, cytrusowe, olejki zawierające limonen (fototoksyczne);

ekstrakt opoponaksu,

kuminowy (fototoksyczny);

ekstrakty mchu dębowego,

ekstraktu styraksu,

absolut werweny cytrynowej,

ekstrakt balsamu peru,

olejek rutowy,

ekstrakty mchu drzewnego,

acetylowany olejek wetywerowy.

26 substancji zapachowych, które mogą powodować reakcje alergiczne u osób wrażliwych na substancje zapachowe i w związku z tym zachodzi potrzeba ograniczenia sich stosowania lub wprowadzenie pewnych warunków dotyczących oznakowania wyrobów z tymi składnikami.

Amyl cinnamal (zapach, przypominający jaśmin),

Amylcinnamyl alcohol (udaje hiacynt),

Anisyl alcohol (zapach anyżku),

Benzyl alcohol (substancja o lekko słodkawym, delikatnym, migdałowym zapachu - za wizaz.pl),

Benzyl benzoate (benzoesan benzylu),

Benzyl cinnamate (składnik kompozycji miodowej, ananasowej i jagodowej. Wykorzystywany do produkcji ambry syntetycznej - wg kosmopedia.org),

Benzyl salicylate (składnik pochodzenia naturalnego - olejek eteryczny z goździka - wg. zdrowe-kosmetyki.pl),

2-(4-tert-Butylbenzyl)-propionaldehyde (aldehyd imitujący zapach konwalii),

Cinnamal (imituje zapach jaśminu),

Cinnamyl alcohol (imituje hiacynt),

Citral (aromat cytrusowy),

Citronellol (imituje zapach róży i geranium),

Coumarin (imituje zapach świeżego siana),

Eugenol (składnik pochodzenia naturalnego o zapachu goździków),

Farnesol (o zapachu konwalii),

Geraniol (imituje różę - wyciąg z geranium),

Hexyl Cinnamylaldehyde (imituje zapach jaśminu),

Hydroxycitronellal (konwalia),

Hydroxymethylpentylcycloxene carboxaldehyde (zapach liliowy, fiołkowy),

Isoeugenol (imituje zapach goździków),

d-Limonene (zapach cytryny),

Linalol (składnik naturalny, podobny do zapachu konwalii),

Methyl heptine carbonate (imituje zapach soczystych owoców),

3-Methyl-4-(2,6,6-trimethyl-2-cyclohexen-1-yl)-3-buten-2-one (imituje zapach irysów lub fiołków),

Oak moss extract (ekstrakt mchu dębowego),

Treemoss extract (ekstrakt mchu drzewnego).

Czynniki wpływające na reformulację:

czynnik rzekomo zdrowotny: co pewien czas sprawdzane jest możliwe ryzyko (zazwyczaj wyrażane w promilach) wystąpienie uczuleń lub podrażnień wywołane składnikami zawartymi w produktach. I nie chodzi o żadną masową epidemię, plagę ani nawet potwierdzone działanie rakotwórcze,  ale możliwą zależność pomiędzy np. wysypką na dekolcie pewnej mieszkanki  Teksasu ze składnikiem perfum używanych od pokoleń oraz fakt, że dieta tejże Pani opiera się na fast foodzie, jedzeniu z GMO oraz piciu rakotwórczych napojów energetycznych; zapewne nie ma  żadnego wpływu na jej podatność na uczulenie, zatem najwygodniej zrzucić winę na perfumy, zamiast na agresywne środowisko z toksycznym powietrzem i kwaśnymi deszczami.

czynnik logistyczno altruistyczny: czasem zdarza się, że producent nie jest w stanie pozyskać kolejnej partii danego składnika, pochodzącej z tego samego źródła. Niektóre składniki stają się z czasem bardzo trudne do pozyskania lub tak kosztowne w zakupie (przyczyny naturalne lub spekulacja do wyboru), że opłacalność całego przedsięwzięcia staje pod dużym znakiem zapytania. Niezmienność i wysoka powtarzalność to czynniki kluczowe w przypadku składników naturalnego pochodzenia, gdyż te pochodzące z określonych części globu, partii, upraw – cechuje niepowtarzalny, czasem bardzo specyficzny zapach, a co za tym idzie niemożliwym staje się przygotowanie kolejnej partii perfum o gwarantowanym, stałym i znanym już klientom przebiegu.  Z tego powodu część producentów decyduje się na reformulację, polegającą na zastąpieniu danego składnika innym (najbardziej podobnym w brzmieniu) lub w skrajnych przypadkach wycofuje produkt z oferty.  Czasem perfumiarze wolą odpuścić, niż po prostu rozczarować swoich wielbicieli – stąd teza o altruizmie…

czynnik czysto ekonomiczny: producent stwierdza, że dalsze używanie konkretnego składnika (a esencje i ekstrakty naturalnego pochodzenia potrafią kosztować fortunę) jest zbyt kosztowne i postanawia zastąpić droższy składnik jego tańszym, przykładowo miernej jakości syntetycznym odpowiednikiem. Tak naprawdę dopiero paleta syntetycznych składników otworzyła przed perfumiarzami prawdziwe pole do popisu. Część producentów zawsze będzie szukać oszczędności w składzie. A znając życie i branżę i tak wyjdzie na tym za swoje – gdyż kryterium “jakość” w perfumach, zostało ostatnio zepchnięte na dalszy plan przez syndrom “wysoce rozpoznawalnej marki”.

reformulacje podyktowane chęcią tuningowania: celowej reformulacji poddaje się czasem tzw. zapachy z brodą lub przekombinowane (zbyt odważne i awangardowe, przez co rynek nie docenia ich tak jak producent by sobie tego życzył) w celu odświeżenia ich brzmienia i dopasowaniu ich pod ciągle ewoluujące gusta klienta masowego. Więc zazwyczaj “odświeżenie” danej kompozycji polega na jej wygładzeniu, wydelikaceniu i zmniejszeniu siły rażenia takiego killera – aby bardziej podobał się odbiorcy.

reformulacja losowa: ostatnio mieliśmy do czynienia z zupełnie innym, wręcz precedensowym przykładem swoistej reformulacji(czy to aby odpowiednie określenie?) u Diora – gdy Francois Demachy (nadworny nos Diora) musiał samodzielnie odtworzyć od podstaw recepturę ich flagowego Diora Homme – gdy okazało się, że wielki dom mody ma prawa do nazwy, lecz nie do samej kompozycji… pewnie jak zwykle poszło o pieniądze, Dior został na lodzie i mistrz Demachy został zmuszony do przedstawienia światu własnej autorskiej wersji Homme i Homme Intense – ale to również nie jest przykład, nad którym wypada się pastwić.

Opinie o reformulacji:

Istnieją przepisy regulujące zgodność produktów z normami. Oscypki, feta, nawet kiełbasy Krakowskie czy Lisieckie, aby móc posługiwać się przynoszącą zysk nazwą muszą spełniać ściśle określone wymogi i być wyprodukowane zgodnie z recepturą. A perfumy nie.

Kupując swoje ulubione, noszone od lat perfumy nie mamy pewności, że dostaniemy to, za co płacimy. Może się okazać, że nabyliśmy produkt wzorowany na tym, co kupić zamierzaliśmy, ale łagodniejszy /lżejszy/ładniejszy/bardziej przystępny/pachnący bardziej cytrusowo/mniej agarowo, albo po prostu słabiej.

Idealnie byłoby, gdyby wielkie koncerny miały tyle klasy i honoru, co założycielka i nos marki Sonoma Scent Studio Laurie Erickson, która w sytuacji kiedy zdobycie składników potrzebnych do wyprodukowania jednego z najpopularniejszych zapachów Sonomy - Encens Tranquille stało się niemożliwe, zamiast "zreformułować" perfumy, zakończyła serię i stworzyła nowy produkt bazujący na tamtej recepturze, ale przecież jednak inny - Incense Pure. Ale nie mają. Liczy się zysk.

Gdyby takie naciągactwo było obłożone karami finansowymi, być może mielibyśmy nadal możliwość zakupu klasycznych wersji Poison, No.5 czy Declaration. A nowe, ugrzecznione (by nie rzec "wykastrowane, zabite")wersje zwałyby się L'Eau du Declaration itd.

Oczywiście producenci perfum nie przyznają się do tego. Któż chciałby przyznać, że jego perfumy nie pachną już tak jak przedtem? Poza tym z punktu widzenia producenta, jeśli np. zastąpił on w formule dziś bardzo trudne do zdobycia indyjskie drewno sandałowe jego australijskim odpowiednikiem, reformulacja nie nastąpiła. Oczywiście czujny nos perfumomaniaka wyczuje różnicę, lecz cóż z tego?

Skąd więc czerpać wiedzę na temat tego, czy nasze ukochane perfumy przeszły zmianę formuły? Należy zaufać swemu zmysłowi węchu, który jednak nie jest idealny. Warto też pamiętać, że nasz kilkuletni EGOISTE czy POLO nie będzie pachniał identycznie, jak ten świeżo nabyty w perfumerii, nawet jeśli formuła nie uległa zmianie. Perfumy to "żywe" substancje chemiczne, które ulegają nieubłaganym zmianom w funkcji czasu.

Co my– klienci– możemy w tej sytuacji zrobić? Szczerze mówiąc niewiele. “Gmeranie” w recepturach perfum jest już zjawiskiem powszechnym i właściwie nieodwracalnym. Będzie miało miejsce i nie uciekniemy od tego. Póki co wciąż jeszcze możemy poszukać starych wersji, głównie w sklepach internetowych lub na portalach aukcyjnych, jednak wraz z upływającym czasem ich znalezienie będzie coraz trudniejsze. I trzeba się z tym będzie niestety pogodzić. Taka jest smutna prawda.

 

Niektóre produkty poddane reformulacji:

Dior– Homme Sport

Yves Saint Laurent– Kouros

Dolce&Gabbana Pour Homme

Kenzo – Jungle Woman

Givenchy- Ange Ou Demon Le Secret

 

Przykładowe recenzje produktów poddanych reformulacji:

Yves Saint Laurent- Kouros. W tym przypadku różni się on barwą płynu (nowy wpada w barwę rdzawą, podczas gdy stary jest ciemno-żółty).  Sam zapach w wersji vintage okazał się przede wszystkim bogatszy w fizjologiczny cywet, który w tej wersji dochodzi  znacznie szybciej do głosu. W nowej wersji cywetu jest zauważalnie mniej, zaś akord serca chwilami przywodzi skojarzenia z Adidas Active Bodies (!). Co ciekawe na papierku testowym nowy Kouros wypada gorzej od starego, który pachnie pełniej, bardziej naturalnie i dłużej. Na skórze te różnice są już mniej zauważalne i uważam, że reformulacja Kourosa nie była aż tak druzgocąca, jak Antaeusa. Kourosa uczyniono trochę mniej kontrowersyjnym, ujmując nieco jego fizjologicznego, brudnego akcentu, ale całość zachowała swój nieprzejednany charakter.

Oczywiście przypadki cichej reformulacji klasyków można by tu mnożyć (choćby legendarny M7 YSL, któremu w przeszłości prócz formuły przemodelowano także nieco flakon), o czym bez najmniejszego problemu dowiemy się czytając słynne forum Basenotes.

Jest już “oficjalna” informacja o reforumlacji, jakiej Francois Demachy poddał swoją własną kompozycję – Dior Homme Sport z 2008 roku. Jest to kolejna, po protoplaście i wersji Intense, reformulacja zapachu z linii Homme. Wieść niesie, że zapach uczyniono bardziej eleganckim poprzez dodanie bogatej kwiatowej nuty irysa, znanej z pozostałych zapachów linii. Charakterystyczny imbir pozostaje w spisie nut, ale prawdopodobnie nie będzie już w centrum. Nieoficjalnie mówi się, że wersja Dior Homme Cologne ma zostać w związku z tym wycofana z oferty.

Podobnie jak w przypadku klasyka Dolce&Gabbana Pour Homme, także i tu zapach uległ zauważalnej “reformulacji uwspółcześniającej”, prawdopodobnie w momencie przejęcia produkcji przez PG Beauty od Euroitalia. Porównując obie wersje, pierwsze co rzuca się w “nos”, to bardziej współczesny i uboższy charakter wersji nowej, która mam wrażenie bardziej “udaje” wersję starą, niż jest jej kontynuacją. Na wstępie wersji nowej więcej jest cytryny oraz słodko-cytrusowego kumkwatu, a mniej tradycyjnych kolońskich ingrediencji: bergamotki, petitgrain, szałwii i bazylii. W fazie serca następuje zdumienie. Nowa wersja zaczyna przypominać aktualne D&G Pour Homme (!), mocno odjeżdżając od tego, jak na tym etapie pachnie stara wersja Masculine. Z kolei w bazie współczesna wersja ma delikatny, dość syntetyczny, piżmowo-waniliowy finisz, zaś przedreformulacyjna - zielony wetiwerowo-cedrowy, zdecydowanie bardziej naturalnie pachnący. W związku z tym ma ona całościowo bardziej oldskulowy, gorzkawo-zielony, nieco kwaskowy, szyprowy sznyt, który przybliża zapach charakterem np. do YSL Pour Homme. Jest też bardziej soczysta, pełna, aromatyczna. Zdecydowanie ciekawsza i bardziej oryginalna.

Są to wszystko, co prawda niuanse – podejrzewam niewykrywalne dla przeciętnego konsumenta, ale uważam, że warto wiedzieć o tych różnicach. Wersja sprzed zmian formuły ma w sobie dużo więcej charakteru i sympatycznej nostalgii, jest też bardziej charakterystyczna, bardziej zapadająca w pamięć, podczas gdy nowa przypomina wiele innych tego typu pachnideł dostępnych na rynku (z obecnym D&G Pour Homme na czele!). Warto więc, mimo trudnej osiągalności, rozejrzeć się za wersją wyprodukowaną przez Eurolitalia.

zródło: http://roseisarose.blox.pl/2012/03/Jak-to-jest-z-ta-IFRA.html

 

www. wizaż .pl

www.fani perfum .pl

www. gazeta . pl

reformulacja Dior

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij