Twilly d’Hermes – recenzja

2017-10-26
Twilly d’Hermes – recenzja

Rzadko pojawiają się u nas pojedyncze recenzje perfum, zazwyczaj skupiamy się na całej marce bądź na zapachach o charakterystycznych nutach itd. Jednak dziś postanowiliśmy poświęcić oddzielny wpis jednej z ostatnich premier perfumeryjnych, która od razu podbiła nasze serca. Mowa tu oczywiście o najnowszych perfumach marki Hermes – Twilly d’Hermes.

Marka Hermes od wielu lat utrzymuje swoje kompozycje zapachowe na naprawdę wysokim poziomie i prezentuje najwyższy poziom sztuki perfumeryjnej. Najbardziej popularną serią zapachów tej marki są legendarne ogródki, czyli linia perfum inspirowanych zapachami natury. Jednak mimo wielu zachwytów tymi zapachami, nie da się ukryć faktu, że nie są to perfumy łatwe w odbiorze dla wszystkich. Marka Hermes doskonale miała tego świadomość i postanowiła przełamać ten schemat, odejść trochę od dojrzałego wizerunku marki zmierzającej w stronę niszy i sprostać oczekiwaniom młodego pokolenia. I właśnie z tego powodu powstał najnowszy zapach czyli Twilly d’Hermes.

Słysząc o tym całym pomyśle na Twilly i o nastawieniu się na pokolenie millenialsów, byliśmy trochę przerażeni. Zazwyczaj gdy marki decydują się na podobny krok, tracą przy tym swój charakterystyczny klimat i przestają się wyróżniać, stają się banalne i nijakie. Na szczęście Hermes stanął na wysokości zadania, ponieważ dalej utrzymał najwyższy poziom sztuki perfumeryjnej, tworząc jednocześnie bardzo nowoczesny i oryginalny zapach, który trafia w gust kobiet ze wszystkich grup wiekowych.

Twilly to kompozycja pozornie złożona jedynie z trzech składników: imbiru, tuberozy i drzewa sandałowego. Jednak z kim byśmy nie rozmawiali, każdy wyczuwa w tym zapachu zdecydowanie większe bogactwo nut. Także nie dajcie się zwieźć tej prostej piramidzie zapachowej, ponieważ dzieje się tutaj o wiele więcej. Imbirowe otwarcie z wybijającą się od razu z drugiego planu, tuberozą, jest niezwykle energetyczne, radosne, ale także dziewczęce. Dzięki nutom drzewa sandałowego można wyczuć w tej kompozycji lekko orientalny akcent, który momentalnie odsuwa wszelkie skojarzenia z infantylnym zapachem dla młodych dziewczyn.  Z czasem, gdy imbir traci na sile i pozostaje nam piękna tuberoza i ciepłe drzewo sandałowe, Twilly staje się delikatnie słodkie, jakby gdzieś tam w bazie czaiła się porcja wanilii.

Spotkanie z Twilly d’Hermes, to prawdziwa przyjemność. Zapach zaskakuje już od pierwszych chwil, ponieważ każdy spodziewał się po nim czegoś innego. Sugerujemy jednak od razu testy na skórze, ponieważ podczas testów blotterowych zapach Twilly jest odrobinę płaski, za to na ciele momentalnie zachwyca.

Pokaż więcej wpisów z Październik 2017
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixelpixelpixelpixel